środa, 20 kwietnia 2016

Bitwa morska z Krzyżakami

Krzyżacy zajmując w 1308 roku Pomorze Gdańskie, zajęli Gdańsk właściwie za zgodą Polaków, bez walki. Mieli w założeniu tylko pomóc odeprzeć atak Brandenburczyków i odejść. Zamiast tego po wyparciu Brandenburczyków, być może pozorowanym, bo całkiem możliwe jest, że już wcześniej zawarli z nimi tajne przymierze, urządzili w Gdańsku czystkę etniczną mordując większość mieszkających tam Polaków. Jednocześnie ciągle bez walki, jako sojusznicy zajęli Tczew i ani myśleli z tych miast ustąpić.
Widzieli o słabości Władysława Łokietka i słusznie przewidywali, że nie jest on w stanie skutecznie upomnieć się o Pomorze, bo Polska była jeszcze właściwie rozbita na księstwa i słaba. Nie wyczuwając oporu Krzyżacy w 1309 roku ruszyli dalej na południe ale było już jasne, że nie są sojusznikami, więc Świecie broniło się przed nimi 2 miesiące. Zdobycie Pomorza Gdańskiego przez Krzyżaków doprowadziło do tego, że ich państwo zaczęło graniczyć z Brandenburgią co zapewniło im łączność ze wszystkimi państwami niemieckimi, w których prowadzili nabór nowych braci. Było też powodem przeniesienia siedziby Wielkiego Mistrza z Wenecji do Malborka.



Taki stan rzeczy utrzymywał się ponad 150 lat, werbowani przez zakon rycerze i nie tylko rycerze ale również pospolite łotry – Krzyżacy byli jedynym zakonem, który miał zezwolenie od papieża na przyjmowanie w swoje szeregi przestępców – dostawali się bez przeszkód drogą lądową na ziemie Zakonu, którego siły wspierali lub zasilali. Przeminęło przez ten czas kilka pokoleń i na teren Pomorza Gdańskiego napłynęła ludność pochodzenia niemieckiego. Ludność największych miast - Gdańska i Elbląga – stanowili prawie wyłącznie Niemcy.
Kupcy z dużych miast całej Europy zrzeszyli się i stworzyli Hanzę, żeby kontrolować i monopolizować handel do niej dołączyli kupcy z Gdańska i Elbląga. Do tego potężnego międzynarodowego związku należało także Chełmno i Toruń. Podatki i cła nakładane przez Krzyżaków musiały Hanzie bardzo przeszkadzać, bo dławiły handel i utrudniały bogacenie się. Tak więc się stało, że silny Zakon widziany był przez członków  Hanzy jako zapora na rzece złota. Nie wiadomo dlaczego historycy zajmujący się wojną, którą dzisiaj nazywamy Trzynastoletnią pomijają w ogóle fakt istnienia Hanzy, która w ówczesnej Europie była bardzo znaczącą siłą polityczną i często to właśnie ona rządziła ówczesnymi władcami. Jej mieczem, tarczą i mową było złoto.
Być może nie zachowały się dokumenty świadczące o interwencji Hanzy, która zazwyczaj działała niejawnie przekazując złoto poprzez osoby trzecie. Prawdopodobnie to właśnie ona zaaranżowała całą wojnę posługując się Kazimierzem Jagiellończykiem w celu pognębienia Krzyżaków. Ktoś zainicjował utworzenie i sfinansował działalność Związku Pruskiego, który funkcjonował mimo sprzeciwu papieża i cesarza. Ktoś dał królowi polskiemu pieniądze na zaciąg wojska, którego nie miał. Ktoś sfinansował flotę, która powstrzymała Duńczyków płynących Krzyżakom na pomoc. Czy oprócz Hanzy był jeszcze ktoś tak potężny i bogaty, żeby to zrobić?
Bitwa morska, która ostatecznie przypieczętowała klęskę Krzyżaków również musiała być sfinansowana przez Hanzę. Była to jedna z większych bitew na Bałtyku, brało w niej udział co najmniej 70 okrętów i co najmniej 3 tysiące ludzi. Połączone floty Gdańszczan i Elblążan zniszczyły flotyllę desantową Krzyżaków, którzy mieli wspomóc oblegany przez wojska polskie Gniew. Hanza nie chciała na to pozwolić, ponieważ to właśnie obsadzony Krzyżakami Gniew najbardziej przeszkadzał handlowi na Wiśle. Bitwa morska miała miejsce na Zalewie Wiślanym w pobliżu ówczesnego głównego ujścia Wisły.




Wysłanie floty desantowej z Królewca na Pomorze było w tej wojnie ostatnią krzyżacką inicjatywą. Gniew się poddał, a pokonany Zakon podpisał II pokój toruński oddając Polsce całe Pomorze Gdańskie. Prawdopodobnie właśnie o to chodziło Hanzie – żeby ujście Wisły należało do Polski, uważali króla polskiego za znacznie słabszego przeciwnika niż Zakon i bardziej podatnego na manipulacje. Polska na tym skorzystała, bo Hanza wkrótce przestała istnieć, a Pomorze Gdańskie zostało w Polsce 300 lat.




czwartek, 14 kwietnia 2016

Prawdziwa Moria jest w Kornwalii

Skąd czerpał inspiracje Tolkien pisząc o krasnoludach drążących ręcznie mroczne korytarze Morii, wdzierających się pod ziemię zbyt głęboko? Być może słyszał opowieści o kornwalijskich górnikach, którzy w poszukiwaniu cyny już trzysta lat temu zaczęli  drążyć twarde skały na wybrzeżu Atlantyku. Tabliczka w jednej z kopalń informuje, że prace wydobywcze były prowadzone już w 1720 roku, a więc nie było wtedy jeszcze elektryczności, maszyn parowych, ani nawet lamp górniczych.

Ludzie wchodzili  do ciemnego szybu po długich drabinach i świecąc sobie pochodniami wybijali tunele w skale posługując się kilofami i innymi ręcznymi narzędziami. Światłem słońca mogli się cieszyć tylko w niedziele, bo dni powszedn ie spędzali głęboko pod powierzchnią. W kopalni Botallack zamkniętej w 1914 roku pozostała sztolnia sięgająca 500 metrów pod powierzchnię i tunele ciągnące się 400 metrów od brzegu pod dnem oceanu.


Budynki należące do kopalni Boptallack – foto z wikipedii 

 Niestety górnicy nie byli tak długowieczni jak tolkienowskie  krasnoludy, ich wiek mocno ograniczały zwłaszcza choroby płuc, do których dostawał się pył krzemowy, ale podobno zdarzało się, że niektórzy dożywali nawet do 30 lat. Okolica nie była gęsto zaludniona, a w 1838 roku kopalnia Botallack zatrudniała 170 pracowników. Zważywszy więc, że funkcjonowały jeszcze inne kopalnie można założyć, iż cała ówczesna ludność była zatrudniona w górnictwie, również kobiety, które pracowały na powierzchni.



niedziela, 3 kwietnia 2016

Ostrołęka 1831

Czasami dzieje się tak, że jedna bitwa przesądza o losach całej wojny nawet jeżeli nie jest do końca rozegrana i nie zakończyła się jednoznacznym zwycięstwem, którejś ze stron. Tak było w 1943 roku z bitwą na Łuku Kurskim, w której Armia Czerwona przejęła inicjatywę i po której wojska Hitlera już się tylko cofały. Podobnie było w 1813 roku podczas bitwy pod Lipskiem, Napoleon nie został rozgromiony ale stracił inicjatywę.Tak samo było w 1831 roku pod Ostrołęką, gdzie właściwie przesądzone zostały losy Powstania Listopadowego. Bitwa dzięki zdecydowanej inicjatywie Józefa Bema nie przekształciła się w pogrom wojsk powstańczych ale straciły one inicjatywę i przeszły do defensywy. Historycy, być może słusznie wskazują, że głównym powodem porażki pod Ostrołęką i upadku powstania było liche dowodzenie naczelnego wodza – generała Skrzyneckiego. Niezależnie od tego jak było naprawdę 26 maja 1831 roku Ostrołęka i jej okolice nad Narwią usłane zostały tysiącami poległych.
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, żeby uczcić pamięć tych co o nią walczyli zaczęto budować koło Ostrołęki mauzoleum, budowę ukończono jednak dopiero niedawno.




Mauzoleum znajduje się na prawym brzegu Narwi, na zachód od Ostrołęki, na miejscu stanowiska obronnego z okresu bitwy otoczonego dwiema fosami.