poniedziałek, 29 lutego 2016

Muzeum dwuznaczności w Szczecinie

Przy Placu Solidarności znajduje się wspaniała, nowiutka szczecińska filharmonia. Na płycie placu stoi pomnik poświęcony ofiarom grudnia 1970 roku w formie skrzydlatego anioła.







Natomiast pod powierzchnią placu zbudowano filię Muzeum Narodowego, którą nazwano Centrum Dialogu ”Przełomy”



.
W wikipedii dość lakonicznie napisano, że „Celem ekspozycji jest pokazanie przełomowych momentów historii pomorskiej, począwszy od włączenia Szczecina w granice państwa polskiego w wyniku porozumień poczdamskich w 1945, ze szczególnym uwzględnieniem momentów buntu społecznego (1970, 1981, 1989), które doprowadziły do odzyskania przez Polskę suwerenności w 1989. Muzeum Przełomów - jak popularnie zwana jest ta instytucja została otwarta dla publiczności na przełomie 2015 i 2016 r.”


Owszem jest tam  wiele zdjęć i filmów z okresu PRL-u i walki z komuną, epoki Gierka i Wałęsy, ale poza tam znajduje się tam również makieta stoczni szczecińskiej, która już dzisiaj nie istnieje i całe mnóstwo „gadżetów PRL-owskich” – przedmiotów codziennego użytku wyprodukowanych przez      p o l s k i e fabryki.





Podtekst tej ekspozycji jest więc trochę dziwny, nakłania Polaków, żeby się cieszyli i radowali z wywalczonej wreszcie po latach wolności. Dzięki ich walce zlikwidowano polskie stocznie, zniszczono całe polskie rybołówstwo i pozamykano wszystkie polskie fabryki. Polska nie produkuje już nawet własnego papieru. Dzieci tych, którzy wywalczyli tę wolność szukają pracy za granicą, pływają na obcych statkach, albo pracują w zagranicznych marketach. W tym kontekście nawet to zdanie, które jest mottem wystawy brzmi jakoś złowieszczo.


niedziela, 28 lutego 2016

Krzyż pokuty i pojednania

Zawsze sądziłem, że krzyże pokutne to raczej nie dzieła sztuki tylko proste i prymitywne wytwory przestępców, którzy  byli amatorami i z kunsztem rzeźbiarskim niewiele mieli wspólnego. Nie były to także żadne wielkie dzieła, ot takie do jednego metra. Całkiem bez refleksji i zastanawiania przyjmowałem do wiadomości wszystkie wyjaśnienia zawarte w różnych encyklopediach i innych opracowaniach. Krzyż stawiał morderca w miejscu, w którym popełnił to przestępstwo, kropka.  Było tak do chwili gdy obejrzałem sobie dokładnie krzyż  w Stargardzie.


Jest nie tylko jednym z największych w Europie ale dodatkowo jego wykonanie musiało w XVI wieku całkiem sporo kosztować, no i od  razu widać, za wykonał go doskonały rzemieślnik, a nie jakiś amator.



Skłoniło mnie to do zweryfikowania dotychczasowych przekonań i zastanowienia się kto takie krzyże mógł stawiać. Nie stawiali chyba takich krzyży pospolici przestępcy, bo takich przecież zabijano krótko po schwytaniu. Raczej  nie mógł tego robić chłop lub inny biedak po zabiciu jakiegoś arystokraty lub bogacza, takiego chłopa najpewniej wieszano w miejscu przestępstwa. Wątpię też, by właściciel ziemski chciał upamiętniać miejsce, w którym zabił jakiegoś chłopa. O co więc chodzi z tymi krzyżami? To, że istnieją jest przecież faktem. Nie wiem czy słusznie się domyślam ale sądzę, że krzyże pokutne dotyczą tylko tych przypadków, gdy zabójcą i ofiarą byli równi sobie statusem społecznym, majętnością i rodem, majętnością raczej większą niż mniejszą. Taki krzyż był obok zwyczajowych odszkodowań jednym z elementów pokuty i pojednania zabójcy z rodziną ofiary. Prawdopodobnie głównym celem jego postawienia było uniknięcie zemsty rodowej.    

wtorek, 2 lutego 2016

Niedotykalni

Nie było wolno im chodzić środkiem ulicy, nie wolno im było chodzić boso, dotykać poręczy, uprawiać ziemi, pracować w większości zawodów. Jednym z nielicznych dostępnych dla nich zawodów było ciesielstwo i stolarstwo, produkowali beczki i trumny, zbudowali wiele drewnianych kościółków. Nie wolno im było wchodzić do kościołów głównym wejściem, kościoły, do których ich wpuszczano miały drugie wejście przeznaczone tylko dla nich.

Do dzisiaj na terenach, na których żyli ci prześladowani ludzie – Cagoci – czyli w Pirenejach w Kraju Basków, w północno – zachodniej Francji i północno wschodniej Hiszpanii stoi jeszcze kilkadziesiąt kościołów i kościółków z osobnymi wejściami dla Cagotów, chociaż ich samych już właściwie nie ma. Te specjalne wejścia są o wiele niższe niż normalne, zbudowano je takie, żeby zmusić Cagotów do schylania się podczas wchodzenia, dodatkowo upokorzyć. Wejścia były też oznaczone symbolem mającym przedstawiać gęsią łapkę, taki symbol musiał nosić na odzieży każdy Cagot.


Kapłan udzielał im komunii posługując się drewnianą łyżką na długim trzonku. W kościołach zachowały się również podwójne chrzcielnice, Cagotom nie wolno było dotykać chrzcielnic dla normalnych ludzi, żeby ich nie skalać, za wszelkie odstępstwa od zasad lub nie przestrzeganie zakazów surowo ich karano.
Cagoci musieli mieszkać w specjalnych gettach, często oddzielonych od reszty miejscowości rzeką, musieli też chować swoich zmarłych na osobnych cmentarzach.
Prześladowania Cagotów jako podludzi ciągnęły się prawdopodobnie od XII do końca XIX wieku, bo chociaż oficjalnie tą segregację zniesiono w końcówce XVIII wieku, mentalność tamtejszych mieszkańców niewiele się zmieniła.
Przez stulecia prześladowań przylgnęło do Cagotw wiele stereotypów, posądzano ich o upośledzenie umysłowe i deformacje fizyczne, o roznoszenie trądu itp.
Pochodzenie i historia Cagotów są mało znane, oni sami przez setki lat prześladowań chyba uwierzyli, że są kimś gorszym i nie zależało im na rozgłosie. Z kolei ci, którzy ich prześladowali i upokarzali, być może  zdawali sobie sprawę, że ich postępowanie nie jest tak do końca uzasadnione i też wstydzili się o tym mówić.
W każdym razie dzisiaj ciężko spotkać Cagota lub kogoś kto się do bycia Cagotem przyznaje  zapewne wielu ich wymarło, wielu zginęło w hitlerowskich obozach zagłady, a jakaś część rozproszyła się po świecie, bo przecież od połowy XIX wieku ludzie stali się bardziej mobilni i częściej niż poprzednio zaczęli podróżować w pogoni za pracą, szczęściem i lepszym jutrem.

W pirenejskich wioskach i miasteczkach pozostały po nich kościoły z podwójnymi wejściami i chrzcielnicami i cmentarze, a gdzie niegdzie opuszczone getta.  Nic o nich nie ma w polskiej wikipedii, tylko na anglojęzycznych stronach.